Punkt widzenia Emily
Martwe liście chrzęściły pod moimi stopami, gdy przedzierałam się przez gęste, zielone krzaki. Powietrze było upiorne, a ciemność podążała za mną, otaczając mnie, aż nie mogłam tak naprawdę dostrzec, dokąd idę.
Mimo to czułam, jakby moje stopy miały własny rozum, prowadząc mnie do miejsca, którego nie znam.
Gdzie ja jestem? Nie wiem.
Nic nie wydaje się znajome, nic nie wygląda






