Punkt widzenia Luciany
Moje kolana uderzyły o ziemię, szorując po drobnych kamykach zagrzebanych w pęknięciach gleby. Jęknęłam, gdy jego szorstka dłoń owinęła się wokół moich splotów i brutalnie szarpnęła moją głowę do tyłu, aż nasze oczy się spotkały.
Wpatrywałam się w niego z nienawiścią, podczas gdy on posyłał mi spojrzenia pełne obrzydzenia. – Co jest, mała biała wilczyco? Nie możesz tego znie






