Punkt widzenia Kiry
Moje żyły płonęły. Moje płuca płonęły. Moje wnętrzności trawił żar. Czy to był ogień piekielny?
Jęknęłam, wiercąc się, próbując się rozbudzić. Coś do mnie przywierało, czepiając się mojego ciała, gdy poruszyłam rękami.
Leżę na czymś twardym i zimnym. Chłód przenika do moich kości.
– Walczy z przemianą, ale jest już blisko – odzywa się jakiś mężczyzna.
– Zróbcie wszystko, co w w






