Rȗҽ
– Panienko, proszę trzymać się blisko – mówi Stefan i odwraca się, by na mnie spojrzeć.
– W tych lasach czają się niebezpieczeństwa – szepcze, po czym odwraca się z powrotem, by patrzeć przed siebie.
Sposób, w jaki mówił, sugerował, że wie coś, czego my nie wiemy. Szliśmy już od kilku minut, a chaty, o której mówili Gorjon i Stefan, ani śladu.
Odepchnęłam gałąź, klnąc cicho, gdy jakieś niesfor






