ARЄS
– Uh, zostawimy was dwoje, byście mogli porozmawiać – mruczy Gorjon, wyczuwając chyba zmianę atmosfery. Była gęsta od napięcia. Niemalże ciągnie za sobą swojego brata, znikając za drzwiami. Szczerze mówiąc, zapomniałem, że tu byli.
Rue wpatruje się we mnie z mieszaniną szoku i niedowierzania. Potem jej rzadkie oczy badają moje rysy, jakby szukały kłamstwa w tym, co powiedziałem.
– Jakie to ro






