Rȗҽ
Jego członek wydawał się w moich dłoniach jedwabiście gładki i gorący. Mimo że woda była dosłownie lodowata, jego męskość pałała żarem, a im dłużej ją trzymałam, tym bardziej wydawała się rosnąć. Co było zarówno przerażające, jak i podniecające. Ledwo mieścił się w moich dłoniach.
Jęknął, a jego oczy migotały między czerwienią a ich naturalnym kolorem. – Rue, nie możesz mówić takich rzeczy i o






