Ashley pov
Pukam do drewnianych drzwi i czekam cierpliwie, aż ktoś otworzy. Westchnęłam, rozglądając się po patio. Kwiaty różnych gatunków były rozsiane wszędzie, w towarzystwie drewnianych krzeseł.
Drzwi się otwierają i odwracam się z powrotem. Uśmiecham się, gdy ciocia Roro mnie wita. – Och, Ashley, jesteś tutaj – świergocze, wciągając mnie w uścisk. Wdychałam jej kwiatowy zapach, przytulając ją






