Oczy Rose zaszkliły się łzami, gdy powiedziała: – Ja… wiem, że nie powinnam o tym wspominać, ale jeśli będę to dalej ciągnąć, obawiam się, że przyniesie to szkodę wszystkim.
Twarz Moniki zamarła, a w jej oczach mignęło zdenerwowanie. Westchnęła bezradnie. – Ja też się o to martwię. Ten bachor zamyka się codziennie w firmie. Prawie nie mam okazji go widzieć ani z nim porozmawiać.
Rose wyglądała na






