Sheena wypowiedziała te słowa w niezwykle sfrustrowany sposób. Brzmiało to tak, jakby przemawiała w imieniu Elisy, ale jednocześnie mówiła o sobie samej.
Elisa poczuła bezsilność i ostatecznie nie odezwała się ani słowem.
Sheena uśmiechnęła się. – Dobrze, to na razie wszystko. Dam ci później znać, jak trzyma się Carle.
– W porządku, dziękuję za twój trud.
– Nie ma o czym mówić.
Obie kobiety nie po






