Słysząc to, kierowca zmarszczył brwi.
Kilku rosłych facetów spojrzało na siebie i zaczęło uważnie lustrować osobę stojącą przed nimi.
Byli w Chicago od tak dawna, a nigdy nie widzieli czegoś tak szalonego.
Prawdopodobnie jakiś dzieciak z dobrego domu, z prowincji, który nie znał tutejszych zasad.
Blokowanie im drogi oznaczało proszenie się o kłopoty.
Ci ludzie nie przejmowali się zbytnio giełdą. G






