Wywołany pan Sharp stał tam, gdzie stał, bla, bla, bla. Wszystko, co mówił, miało służyć lepszemu uczeniu się dzieci, aby nauczyciele nie czuli się zniechęceni.
W tej chwili wyglądało to tak, jakby zamarzł albo coś w tym stylu i nie mógł wydusić z siebie ani słowa.
Pod spojrzeniem Garretta na jego czole pojawiła się cienka warstwa potu.
Teraz już nie miał ochoty na herbatę.
To już nie był jego cza






