Gdyby zaistniała pilna potrzeba wezwania jednostki specjalnej, wystarczyło wspomnieć słowo "duch".
Wkrótce nadeszła odpowiedź z drugiej strony ekranu.
"Szefie, w końcu jesteś. Ostatnio tak się najadłem w tej hongkońskiej knajpie, że zaraz zwymiotuję. No dobra, jedzenie jest dobre, ale jedząc to trzy razy dziennie, przyzwyczajony jestem do ostrego, a zaraz się porzygam."
Bo szef i reszta mówili, że






