Było już popołudnie.
W domu rodziny Lee panował hałas.
Zebrali się starsi rodu Lee. Rozmawiali o zniknięciu Adama.
Spierali się zaciekle.
Prawie się ze sobą pobili.
Mateusz siedział w milczeniu na sofie z ponurą miną. Zawsze miał wielkie nadzieje związane z Adamem.
Myślał: <Interesy rodziny Lee potrzebują Adama, aby je odziedziczył i rozwinął.
Rodzina Lee nie może polegać na takiej bandzie umieraj






