Wysoki mężczyzna podszedł do Nathaniela, gdy ten mówił. Jego głos brzmiał nisko i melodyjnie w uszach chłopca.
Evan uklęknął na jedno kolano i spojrzał Nathanielowi w oczy. Chłopiec poczuł się jak młody książę w obecności swojego rycerskiego orszaku. Głos mężczyzny był cichym, łagodnym szmerem. "Twój tata już tu jest. Nikt już nie będzie ci dokuczał."
Nathaniel wpatrywał się w mężczyznę przed sobą






