Dwa i pół roku później…
Zdenerwowanie to zbyt słabe słowo, by opisać to, co naprawdę czuję. Serce wali mi jak młotem i nie jestem pewna, czy to ze zdenerwowania, podekscytowania, czy strachu. A może to mieszanka wszystkiego po trochu? Nie wiem.
Dziś jest mój dzień ślubu i do tej pory, na szczęście, nie było żadnych dramatów. Wszystko idzie zgodnie z planem. Jednak jeszcze nie ruszyłam do ołtarza.






