Cora
Minęły godziny, całe godziny, zanim wreszcie mam chwilę, by cofnąć się o krok i odetchnąć. A kiedy to robię, czuję, jak kręci mi się w głowie i potykam się o krok czy dwa.
Roger jest tam natychmiast, z ręką na moich plecach.
– Cora – mówi, przyciągając mnie bliżej do siebie, unosząc moją twarz, by móc mi się przyjrzeć. – Wszystko w porządku? Jesteś...
– Nic mi nie jest – mruczę sfrustrowana,






