Biorę głębokie oddechy, starając się przetrwać skurcz. Sinclair siedzi na łóżku obok mnie, jedną dłoń trzyma na moich krzyżach, drugą ściska moją lewą rękę, gdy ja mocno zaciskam palce na jego dłoni.
– Świetnie ci idzie, Elu – mówi Cora, stojąca po mojej prawej stronie i instruująca mnie przez cały ten proces. Była oczywistym wyborem, by pomóc mi urodzić dziecko, mimo że za drzwiami do naszego sal






