Thea odwróciła się i odeszła z determinacją.
– Emmalie, boli cię to? – Wzrok Duncana skupił się na opuchniętym policzku Emmalie. – Zdecydowałem się ją oszczędzić ze względu na pokrewieństwo, ale ona tego nie doceniła. Więc po prostu pozwól jej umrzeć! – W jego słowach krył się bezwzględny chłód, który natychmiast sprawił, że Emmalie poczuła dreszcz przebiegający jej po kręgosłupie.
Ten szaleniec






