– Proszę wejść, panie Ares – stary mistrz Loyle powitał dostojnego gościa z uprzejmością.
Jay wszedł do salonu rezydencji Loyle’ów spokojnym i opanowanym krokiem, jakby przekraczał próg własnego domu.
Grayson podsunął mu krzesło i kilkakrotnie wytarł siedzenie chusteczką. Dopiero wtedy Jay usiadł.
– Czymże zawdzięczamy ten zaszczyt pańskiej obecności, panie Ares? – zapytał ostrożnie stary mistrz L






