Mimo że jego pytanie było dociekliwe, ton Jaya brzmiał stanowczo.
– Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego nagle przepisałeś moje akcje na Jacka Aresa, dziadku, ale teraz chyba rozumiem.
Jay parsknął, drwiąc z samego siebie. – Od urodzenia byłem tylko pionkiem na twojej szachownicy. Chcesz mnie kontrolować, pozwalając mi rosnąć w siłę, ale tylko do stopnia, na który mi pozwolisz. Nigdy nie pozwoliłbyś






