Cole nagle wyciągnął rękę i uścisnął zimne, drobne dłonie Angeline, chcąc dodać jej otuchy. — Nie martw się, Angeline. Obiecuję, że będę traktował twoje dzieci jak własne i tak też o nie dbał.
Zayne wziął łyżkę i uderzył nią w wierzch dłoni Cole’a. — Puść moją siostrę. Co ty sobie myślisz, urządzając takie publiczne czułości w środku dnia?
Cole cofnął ręce i uśmiechnął się z dystynkcją godną dżent






