Nie było kogo winić prócz przeznaczenia.
— Ech. Nieważne. Porozmawiamy następnym razem.
Zayne podbiegł do lady i zamówił danie na wynos. Z paczką w ręku wybiegł przez drzwi.
Po wyjściu z restauracji znalazł się na ruchliwym skrzyżowaniu. Po Jayu Aresie nie było ani śladu.
W rzeczywistości mężczyzna siedział w niepozornym samochodzie zaparkowanym nieopodal. Zdejmując okulary przeciwsłoneczne, Jay u






