— Panie Eastwood? To pan?
Po krótkiej chwili rozległa się odpowiedź. Po głosie wydawało się, że to Louis.
— Jestem Wayne, to wy z waszą grupą, prawda? Pan Hayes? — krzyknął głośno Wayne, pochylając się w stronę kamiennej ściany.
— Tak! To my! Rozmawiasz z nami! — głos Louisa nagle stał się podekscytowany do tego stopnia, że brzmiał wręcz euforycznie.
Słysząc to, Wayne z radością pobiegł w kierunku






