Lina
Gdy tylko zostajemy sami, krzyżuję ramiona i zadzieram wyzywająco brodę.
– Zamierzasz mi teraz grozić śmiercią, jeśli otworzę usta? – pytam, starając się zachować spokój.
– Nie, Słodziutka. – Wzdycha i kręci głową. – Nigdy nie pozwoliłbym, żeby ktoś cię skrzywdził. Powinnaś już to wiedzieć.
– Zabawne, bo to ty zraniłeś mnie najbardziej. Czy śledziłeś mnie dla jakiegoś chorego żartu? Najpierw






