Po odprowadzeniu Grety, Enea opuścił lotnisko i wrócił do posiadłości.
Zaparkował samochód i wszedł przez bramę, od razu wyczuwając dziwną atmosferę.
Na schodach stało kilku rosłych mężczyzn.
Byli to zaufani ludzie Barziniego.
Jeden z nich, widząc, że wrócił sam, uśmiechnął się szyderczo i zszedł na dół.
Serce Enei mocno zabiło.
Czyżby Barzini wrócił? Przecież Greta mówiła, że nie wróci przed przy






