"Dobrze, moja piękna rodzino, spotkajmy się jutro na uroczystości. Na razie muszę zająć się obowiązkami służbowymi, dobrze? Bądźcie dla siebie dobrzy i nie strofujcie się nawzajem bez powodu. Kocham was oboje" - powiedział i wyszedł z rezydencji.
Gdy tylko wyszedł z domu, jego spokojna i opanowana aura zmieniła się w śmiertelne zmarszczenie brwi. Nie podobała mu się sugestia dziadków, że ma zamie






