Dziecko się obudziło, wściekłe do tego stopnia, że zaczęło płakać.
– O… mój Boże, obudziłeś Jareta? – zażartował Dean.
– To Izaak, nie Jared – poprawiła go Celine, a Dean podniósł dziecko, mówiąc: – Czy to w ogóle ma znaczenie? Dla mnie to Jared, bo wygląda dokładnie jak ten dupek. Ma nawet jego temperament. Co za okropny gen?
– Zaraz się przez ciebie rozkleję, idioto. Dlaczego musiałeś wspominać






