— Czy chciałbyś przemyśleć swoje wcześniejsze oświadczenie? — zapytał cicho Thatcher, będąc jedyną osobą, która mogła przemówić do przerażonego szefa mafii. Cztery lwy cicho warczały, zbliżając się do Luki tak bardzo, że czuł ich ciepły oddech.
— J... J... Jestem gotów dobić targu. Pro... Proszę, nie zabijajcie mnie. — Trząsł się widocznie z przerażenia. Janel, trzymając Theo, zerkała przez drzwi






