Lisa obudziła się wcześnie, czując się lepiej niż od dłuższego czasu. Wesley miał rację; potrzebowała relaksującej nocy ze swoim partnerem. Jayce leżał obok niej, wciąż opleciony wokół niej jak bluszcz. On też nie spał, ale żadne z nich nie chciało się ruszać.
– Myślisz, że u nas zawsze tak będzie? – zapytała Lisa, odwracając się w ramionach Jayce'a, by na niego spojrzeć. Mogłaby umrzeć szczęśli






