– Wiktorio, jak niby jej groziłam? – krzyknęła Alicja. – Jestem rozemocjonowana przez ciążę. Tak, często strofuję Amy, ale nigdy nie pomyślałam, że będzie żywić taką urazę. Gdybym wiedziała, nie pozwoliłabym nikomu mi służyć. Może powinnam po prostu odejść z rodziny Adkinsów.
Łzy spływały po twarzy Alicji, sprawiając, że wyglądała, jakby doznała jakiejś wielkiej niesprawiedliwości.
Wyszła z pokoju






