W restauracji Halbert, ubrany w starannie wyprasowany garnitur, uśmiechał się do Sereny, która siedziała naprzeciwko niego. Jego pewne spojrzenie błyszczało, ale jego idealnie prosta postawa zdradzała nutkę nerwowości.
Serena odłożyła torebkę i wzięła łyk kawy, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. "Wyglądasz dzisiaj tak schludnie. Wybierasz się do sądu?"
Halbert zachichotał, odchrząkując. "Nie ubrałbym






