Dwa miesiące później, w Kościele Stulecia.
Grace szła pod ramię z Marshallem, powoli wchodząc do środka.
Czuła się, jakby snop światła spłynął na nią, emanując blaskiem.
Brian obserwował jej wykwintną twarz, a fala satysfakcji i podekscytowania wzbierała w nim.
Nie mógł uwierzyć, że trzydziestoletni mężczyzna, taki jak on, prawie nie spał ostatniej nocy z niecierpliwości. Ale dzisiaj był pełen ene






