Po posiłku Grace celowo ociągała się z tyłu. Chciała poczekać, aż Brian wyjdzie, zanim sama to zrobi.
Niespodziewanie Brian zdawał się wiedzieć, co knuje. Właśnie pożegnał się z kimś przy drodze i przestał iść.
Grace mogła tylko spuścić głowę i podejść.
Spojrzała na niego chłodno. – Zrobiłeś to specjalnie?
Brian zmarszczył brwi, zdezorientowany. – Specjalnie?
– Wiesz, że to ja kupiłam prawa autors






