– Chcę, żebyś im je dostarczył! – Brian wpatrywał się w Grace nieustępliwie.
Grace trzasnęła dłonią o ladę kasy. – Brian Francis, skończyłeś?
Brian wbijał w nią wzrok z uporem. – Musisz mi to wytłumaczyć.
Podniósł rękę i zerknął na zegarek. – Zjedzmy kolację i porozmawiajmy.
Grace wzięła głęboki oddech. Wiedziała, że Brian będzie tu tkwił cały dzień, jeśli się z nim nie zgodzi.
– Dobrze, chodźmy.






