"Rób to teraz!" warknąłem na dyrektora, po czym odwróciłem się do Arielle. Była blada, a jej dłonie drżały – zimne, niemal bez życia w moich.
Ścisnąłem ją mocniej, próbując uspokoić, ale słowa nie wyszły tak, jakbym chciał.
"Będzie dobrze," wyszeptała, ale to było kłamstwo, które mówiła sama sobie. Widziałem to w jej oczach.
Ścisnąłem jej dłoń, patrząc w jej twarz pooraną łzami. "Będzie dobrze,






