Słowa ledwo opuściły moje usta, a łzy już płynęły – spływały po moich policzkach szybciej, niż byłam w stanie je powstrzymać.
Jared szybko wstał, wyciągając rękę w stronę mojej twarzy. – Dlaczego płaczesz?
Zaśmiałam się – zdławionym, drżącym śmiechem. – To nic. Przepraszam. Nie chciałam…
Moje palce zadrżały, gdy próbowałam to zbagatelizować. Małe pudełko, które niosłam całą noc, wyślizgnęło






