(PERSPEKTYWA ARIELLE)
Szliśmy jak roboty, mechanicznie, wciąż oszołomieni niespodziewanym obrotem wydarzeń. Kto by pomyślał, że wpadniemy prosto w ramiona matki Jareda?
Ashley siedziała obok mnie na sofie w milczeniu. Miała skrzyżowane ręce na piersi, a na jej twarzy widziałam niepokój, gdy wpatrywała się w Sofię.
Przez kilka chwil po tym, jak Sofia otworzyła nam drzwi, moje uszy straciły zdoln






