Skinęłam głową, dostrzegając sens w jego sugestii. "Jasne," powiedziałam, wyciągając telefon, by zadzwonić do Michaela. Poinformował mnie, że jest teraz w szpitalu i podał nazwę.
"Jedziemy," powiedziałam do policjantów. Pojechałam przodem w swoim samochodzie, prowadząc policjantów, którzy jechali tuż za mną.
Dotarliśmy do szpitala i, uzbrojona w adres, który podał mi Michael, zaprowadziłam policja






