– Co tu się, do cholery, dzieje? – warknął, chwytając mnie za kołnierz. Jego głos był niski, szorstki. – Wytłumacz mi to. Już.
Poczułam, jak palce Jareda zaciskają się na mojej koszuli, ale nie drgnęłam. Byłam zbyt daleko, by się tym przejmować. – Mówiłem ci, Jared – odparłam ostro. – To Sofia.
Wstałam gwałtownie, zesztywniała z gniewu, wściekłość we mnie kipiała. Każdy mięsień w moim ciele krzycz






