Wzgórze lśniło jak z bajki. U wejścia do posiadłości stały dwa masywne lwy z kamienia, a całość przypominała starożytny zamek z szarymi cegłami, ciemnymi dachówkami i czerwonymi murami.
Ochrona przy drzwiach była bardzo surowa. Dokładnie sprawdzali każdego i zakazywali wnoszenia niebezpiecznych przedmiotów, chyba że właściciel wyraził na to specjalną zgodę.
Grace nigdy wcześniej tu nie była. Po






