"Jasne," odparł Ethan. Zawsze odnosił się do Jordana z szacunkiem.
Następnie manewrował swoim wózkiem inwalidzkim za Levim.
Levi i tak chodził już jak po rozżarzonych węglach, a w momencie, gdy usłyszał za sobą turkot kół, podskoczył jak spłoszony ptak i w panice przyspieszył kroku.
Nawet gdy dotarł do swojego samochodu, serce wciąż mu waliło jak młotem.
To nie tak, że przez te wszystkie lata nie






