Yancey nadal krążył po domu Grace, poświęcając czas, by upewnić się, że nie ma żadnych śladów obecności mężczyzny, zanim w końcu wypuścił powietrze z ulgą.
– Grace, jadłaś coś? Wyjdźmy coś przekąsić.
Grace, wciąż stojąc, spojrzała na niego poważnie. – Yancey, mam teraz chłopaka. Nie powinieneś mnie więcej szukać. Martwię się, że będzie zazdrosny.
W jednej chwili twarz Yanceya poczerwieniała, a cał






