Dłoń na jej talii parzyła żywym ogniem. Jej ciepło rozchodziło się po całym ciele, sprawiając, że czuła się słaba i chwiejna.
– Poszedł już? – wyszeptała Sierra.
– Jeszcze nie – odparł Theo. Patrzył na skuloną w jego ramionach kobietę z powagą w głosie. W jego głębokich oczach pojawił się cień rozbawienia.
Pragnął trzymać ją tak na zawsze, nigdy nie puszczać.
Czas się dłużył, a ręka Sierry – w






