Spojrzenie Williama przeszyte było jawną groźbą.
Sierra zmierzyła go wzrokiem, nie okazując cienia strachu. Jej głos, choć spokojny, niósł echo determinacji: „To ty plamisz dziedzictwo dziadka. Gdyby żył, jestem pewna, stanąłby po mojej stronie.”
Widząc, że zastraszanie nie przynosi efektu, William wpadł w jeszcze większą furię. Chwycił Verę za ramię z wściekłością, wysyczał: „Popatrz tylko! Taka






