„Może następnym razem pójdziemy prosto do urzędu?” zaproponowała Sierra. I choć zgodziła się poślubić Theo, wszystko działo się zbyt szybko. Wciąż nie była na to gotowa.
Theo, zachowując spokój, nonszalancko położył jej akt urodzenia na swoim udzie. „Już wcześniej załatwiłem, żeby moi ludzie umówili spotkanie. Ktoś tam na nas czeka. Jak tylko dotrzemy na miejsce, od ręki dostaniemy akt małżeństwa.






