Yvette wpatrywała się w osobę na zdjęciu z niedowierzaniem, o mały włos nie przegryzając sobie języka. Zamurowało ją.
– Benson? – wykrzyknął Douglas, wskazując na Sierrę. – Czyli to ty jesteś tą... jędzowatą narzeczoną Bensona!
Z twarzy Sierry momentalnie uciekł kolor, a uśmiech zgasł niczym zdmuchnięta świeczka. Ogarnęła ją fala bezradności i dojmującego smutku.
Tyle lat zabiegała o względy Benso






