Wyraz twarzy Williama był lodowaty, gdy zobaczył, że Vera wciąż obejmuje Xaviera. Z wściekłością odciągnął go i szarpnął za włosy. W jego głosie słychać było groźbę, której nie można było zignorować.
– Jeśli nie zadzwonisz do tej suki i nie wyżebrzesz, żeby przelała mi dzisiaj kasę, to ten gówniarz pożałuje, że się urodził. Zapamięta to na długo.
– I tak mi już działa na nerwy. Pokażę mu, kto tu n






