Wierzyciele w końcu postawili sprawę na ostrzu noża, oświadczając, że za trzy dni przyjdą zająć dom.
William chodził tam i z powrotem po salonie, klnąc pod nosem: "Co do cholery? Trzy dni? Chodzi tylko o pieniądze. Kiedyś miałem ich aż nadto – ta kwota to było nic!"
Wyraził obrzydzenie. "Teraz, kiedy mi się nie wiedzie, przychodzą, żeby mnie dobić. Bez wstydni, podli dranie..."
Im bardziej się zło






