Perspektywa Izzy.
Wychodzę z salonu w domku, który jakimś cudem wydaje się znajomy, i słyszę pośpieszne kroki w korytarzu. Podnoszę wzrok i widzę małą dziewczynkę pędzącą w moją stronę, a za nią chłopca. Kiedy mnie widzą, na ich twarzach pojawia się ogromny uśmiech.
Pędzą korytarzem jeszcze szybciej i w kilka sekund oboje lądują w moich ramionach. "Gdzie są moje małe diablęta?" - słyszę z głębi do






