Ostatni tydzień Levi i ja spędziliśmy w studio, niemalże pogrążeni w pracy.
Chociaż jeszcze w pełni nie wdrożyliśmy się w rutynę, natłok zadań nie pozwalał nam na przerwę.
Jedynym momentem prawdziwego wytchnienia był powrót do domu na noc. Oczywiście, jeśli ignorowałam nieustanne sprzeczki między Levim a Erikiem.
W tym czasie zadzwoniła mama, prosząc, żebym przyjechała na obiad. Użyłam pracy ja






